Od mistrzostw karate do IT

26 czerwca 2024

Adrian Filip pracuje w Scalo jako QA Specialist. Jego życiorys czyta się jak scenariusz filmu – od zdobywania mistrzostw Polski i Europy w karate do dbania o najwyższą jakość produktów technologicznych. Zapraszamy do lektury rozmowy, w której Adrian opowiada o tym, jak sport wyczynowy ukształtował jego podejście do pracy i jak znalezienie równowagi między pasją a profesją może prowadzić do sukcesów na wielu płaszczyznach życia. 

Na czym polega Twoja praca? Jakie wyzwania spotykają Cię w niej?

W Scalo pracuję od prawie 2 lat jako Senior QA Specialist. Inaczej mówiąc, jestem odpowiedzialny za jakość produktu, który jest już gotowy do dostarczenia klientowi. Sprawdzam działanie aplikacji/systemu i daję zielone światło, gdy produkt w nowej formie może ujrzeć światło dzienne. Znajomym zwykle mówię krótko: sprawdzam pracę programistów. 

Co do wyzwań, jak wszędzie – są deadline’y i zmiany od klientów na ostatnią chwilę. W obecnym projekcie to tyle, jednak na tym stanowisku miałem już okazję reprezentować polski oddział przed głównym zarządem światowego lidera branży telekomunikacyjnej oraz nadzorować instalacje nowego produktu u polskich operatorów sieci komórkowych. 

Możesz opowiedzieć o swoich największych sukcesach w karate sportowym? Jakie to uczucie być Mistrzem Polski i wicemistrzem Europy?

Karate zacząłem trenować w dzieciństwie, początkowo dla zabawy. Jako osoba lubiąca wyzwania i nie znosząca przegranych, szybko zainteresowałem się poważnymi treningami i startami w zawodach. Poza wieloma medalami z Mistrzostw Polski i dwoma z Mistrzostw Europy, zgromadziłem na swoim koncie sporo osiągnięć międzynarodowych (+80 medali z karate). 

To zawsze pozytywne uczucie, choć z czasem człowiek się przyzwyczaja. Ważne jest czerpanie przyjemności z tego i stawianie sobie kolejnych celów. 

Jak często i jak długo trwają Twoje treningi?

Gdy jeszcze startowałem w zawodach, miałem 4 treningi karate tygodniowo, do tego dochodziły inne dyscypliny sportowe i treningi indywidualne, więc często suma tygodniowych jednostek treningowych dochodziła do 10. 

Czy karate wniosło do Twojego życia coś więcej niż tylko aktywność fizyczną? Jeżeli tak, to co?

Zdecydowanie tak. Szacunek do innych: przeciwnika, trenera, osób starszych oraz słabszych. Nauczyło mnie godzić się z porażką, że ciężka praca popłaca, i że nic nie przychodzi samo. W każdym sporcie potrzebna jest dyscyplina, co jest ważną lekcją wyniesioną z karate. 

Czy sport jest ważną częścią Twojego życia? Jaką rolę odgrywa on w Twojej codzienności?

Bardzo ważną. Gdy byłem dzieckiem, rodzice zapisywali mnie na co tylko mogli, bo miałem zdecydowanie za dużo energii. Trochę tak zostało do dzisiaj, dlatego kilka razy w tygodniu sport gości w moim terminarzu. Jeszcze do niedawna prowadziłem regularnie treningi, natomiast chwilowo zrezygnowałem, bo tydzień był za krótki, aby jeszcze móc samemu trenować.  

Obecnie prowadzę czasami treningi karate w zastępstwie lub na obozach sportowych. Samemu także jeszcze trochę ćwiczę karate, ale więcej czasu teraz poświęcam siatkówce, ponieważ od wielu lat gram w lidze amatorskiej. Ponadto w miarę regularnie piłka nożna, siłownia czy rower, a nawet czasem pobiegam. 

Piłka nożna, ręczna, siatkówka. Gdybyś miał wybrać tylko jedną dziedzinę, to na co by padł wybór?

Obecnie wybrałbym piłkę nożną lub siatkówkę. Wybrałbym sport, w którym rywalizacja pozwoliłaby mi spokojnie żyć, ponieważ niewiele sportów oferuje sensowne wynagrodzenie w dorosłym życiu. 

Wiele osób się nawet dziwi, że skończyłem ‘za biurkiem’, ale nic straconego – nadrabiam brak ruchu po pracy. 

Od jak dawna interesujesz się podróżami? Dokąd udało Ci się do tej pory pojechać?

Zacząłem podróżować więcej na studiach, natomiast na początku były to wyjazdy z przewagą leżenia aniżeli odkrywania nowych miejsc. Po studiach postawiłem bardziej na odkrywanie nieznanych terenów. 

Myślę, że odwiedziłem około 40 państw, natomiast takie top3 miejsca, w których byłem to: Japonia (zupełnie inny świat – wspaniała architektura oraz niewyobrażalne różnice kulturowe), Islandia (jednego dnia topiący się lodowiec, oglądany w klapkach, drugiego wulkan zaraz po erupcji) oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie (tutaj wystarczy powiedzieć: mają rozmach). 

Co najbardziej lubisz w podróżowaniu?

Lubię odkrywać nowe miejsca, zwłaszcza te różniące się od naszej architektury, kultury, fauny i flory. Większość moich wyjazdów jest spontaniczna, lubię też czasami lekko się zgubić bez planu. 

Czy podczas podróży preferujesz aktywny wypoczynek, czy raczej relaks na plaży?

Zależy od okresu życia, ale przez ostatnie lata preferuję zwiedzanie lub połączenie obu w równych proporcjach. 

Jakie są najbliższe plany na podróże?

Za tydzień lecę do Norwegii, na turniej siatkówki plażowej, a pod koniec czerwca czeka mnie wizyta w Singapurze i Malezji, gdzie mam spore oczekiwania. 

Zobacz także

Ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usługi. Dowiedz się więcej lub zamknij wiadomość.